Sierpniowe słońce ma wyjątkową moc. Nie ma wiekszej wolności i poczucia piękna niż jazda rowerem w blasku bursztynowych promieni, wygrzewanie się w ich południowym cieple, podziwianie zachodów u boku ukochanego człowieka,... Zatrzymam te momenty w pamięci. Będą mnie ogrzewały przez resztę roku. Zachowam smak własnoręcznie wyhodowanych pysznosci, piękno detali dojrzałego lata, atmosferę niezapomnianych podróży... Nie ma większej wdzięczności kiedy końcówka sierpnia zachwyca temperaturą, bliscy garną się do wspólnego spędzania czasu i jakże zwyczajnego ale niezwykłego bycia w tym zachwycającym momencie roku.
Tego szukam w górach. Zachwytu, człowieczeństwa, odosobnienia. Bliskości pokrewnej duszy. Ciszy ale też głębi pozornie nieistotnych rozmów. (Bo wtedy mówi się tylko to, co trzeba). Piękna nieuchwytnego i ulotnego jak dym z ogniska, blask gwiazd, płynące po niebie obłoki, spadające liście, szum lasu... Gór nie da się posiąść zachłannie, w pośpiechu, na siłę, byle więcej, byle mocniej, byle szybciej... Dlatego wyruszam w te niepopularne miejsca. Ciche, piękne, pustelnicze... Atrakcyjne, dla tych, którzy wiedzą... I niech tak pozostanie jak najdłużej.
Prześlicznie to wszystko wygląda. Smakowało prawdopodobnie wyśmienicie.
OdpowiedzUsuńA kwiaty kaktusa są wspaniałe!!!
Smakowało tak jak wyglądało. To jest właśnie to, co uwielbiam w wegan jedzonku :)
UsuńWygląda smaczniutko ! A może jakiś przepisik Gosiu ? chętnie bym spróbowała :)
OdpowiedzUsuńA kwiaty cudowne!
Dziękuję :) Przepis podeślę na priv.
UsuńTak, było smacznie, pięknie i przyjemnie, a kwiatów w najładniejszym momencie było sześć - zapach cudowny!
OdpowiedzUsuńKaktus daje z siebie wszystko :) A już nie mogę się doczekać na kolejny obiadek :)
Usuń