niedziela, 30 stycznia 2011

Kreatywna sesja zdjęciowa

Dzisiaj nieco więcej o Pracowni "Kreatywne Spojrzenie". To miejsce, do którego lubię przychodzić. Jest duże, jasne, przestronne, przemyślane, pełne ślicznych przedmiotów, dopieszczane nieustannie przez właścicieli. Kiedy odwiedzam pracownię intryguje mnie jej atmosfera. W zakamarkach ukryły się nowe pomysły i tylko czekają by je odnaleźć. Niektóre z nich są umyślnie schowane i czekają na odpowiedni moment, inne grają na zwłokę przyczajone - chcą uderzyć znienacka. Kreatywność lubi tam przesiadywać.
I nic dziwnego bo to miejsce specjalnie dla niej stworzone.
Każdy z nas z pewnością ma takie miejsca, które wpływają inspirująco i motywująco. Pracownia Basi i Alexa jest dla mnie jednym z takich miejsc. Oczywiście nie byłoby ono tak wyjątkowe gdyby nie właściciele. To oni są duszą i sercem Pracowni. Bez nich byłyby to tylko puste ściany...



wtorek, 25 stycznia 2011

Karociak, Zieleniak i pierwsze koty za płoty

Dzisiejszy dzień był dla mnie udany.
Po pierwsze grypa, która męczyła mnie od kilku dni już prawie sobie poszła.
Po drugie znam już oficjalną notę ukończenia studiów podyplomowych i jestem z niej bardzo zadowolona. Po trzecie odwiedziła mnie Pani Wena i podsunęła kilka fajnych pomysłów. Powstały dwa tajemnicze projekty oraz kocur Kurdefelek (jeszcze całkowicie surowy w formie lecz gorączkowo dopracowywany w głowie).
Poza tym realizuję na bieżąco zamówienia i wciąż przeprowadzam doświadczenia na królikach. Oto rezultaty:










 Karociak, duży 40 centymetrowy samiec, który uwielbia marchewkę w każdej postaci.
















 Zieleniak, nieco mniejszy bo mierzący 28 centymetrów, jednak niczym nie ustępujący poprzednikowi. Dla zieleniny gotów jest zrobić wiele...

























Kurdefelek - wersja pierwotna. Przesiaduje w opuszczonych walizkach, lubi manipulować, dlatego też znalazł swoje miejsce w pracowni, gdzie ma dostarczać świeżych, oryginalnych pomysłów, inspirować swoją niedoskonałością i prostotą.

niedziela, 23 stycznia 2011

Pozytywne wibracje

Drobne poprawki na stronie jeszcze będą trwały przez czas jakiś. Jednak to, co najważniejsze już zostało zmienione i bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że Wam również.
Piękny szyld Chatki zawdzięczam Basi, a dobrej jakości zdjęcia Olkowi za co Im serdecznie DZIĘKUJĘ:)
Oczywiście chwalę się kolejnymi stworkami tym razem w ciepłych, słonecznych, pozytywnych klimatach reggae. Tak na przekór zimie. Przesłodkie wdzianka w stylu rassta zrobiła moja mama, której przesyłam buziaki!

piątek, 7 stycznia 2011

Racuszki z jabłkami i cynamonem

Zimą często mam ochotę na rozgrzewające obiady. Kilka dni temu postanowiłam, że usmażę racuchy z jabłkami i cynamonem. Ponieważ nie mogłam znaleźć wegańskiego przepisu, zaimprowizowałam ciasto bez składników pochodzenia zwierzęcego. Wyszły naprawdę smaczne.






Oto receptura:
kubek ciepłej przegotowanej wody
łyżeczka drożdży
płaska łyżeczka cukru (najlepiej trzcinowego)
szklanka mąki pszennej białej
szklanka mąki z pełnego przemiału (ja dałam pół szklanki pszennej, pół owsianej)
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
szczypta soli i tyle samo cukru
łyżeczka oliwy z oliwek
łyżeczka mąki ziemniaczanej
2 słodkie jabłka
mielony cynamon
1/4 cytryny
olej rzepakowy

Mieszamy sypkie składniki w misce. Drożdże rozpuszczamy w ciepłej wodzie i dodajemy łyżeczkę cukru - odstawiamy na 20 min. Wlewamy wodę z drożdżami do miski z mąkami. Dodajemy łyżeczkę oliwy Mieszamy. Ma powstać bardzo gęste ciasto naleśnikowe. Jeśli jest zbyt gęste rozcieńczamy odrobiną letniej wody, jeśli zbyt rzadkie - dosypujemy mąki. Zostawiamy na pół godziny. Nie mieszamy już ciasta.
Trzemy jabłka na tarce o dużych oczkach, skrapiamy sokiem z cytryny, dodajemy cynamon.
Rozgrzewamy olej na patelni. Drewnianą łyżką, zamoczoną uprzednio w wodzie kładziemy ciasto na oleju, na cieście kładziemy łyżeczkę jabłek i na to jeszcze odrobinę ciasta. Pieczemy z dwóch stron na złoty kolor.
Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej kiedy oleju jest na patelni jak najmniej - wtedy racuchy nie są tłuste. Z tej ilości wychodzi tyle racuchów, ile jest na zdjęciu (+ cztery niewidoczne na zdjęciu, które wszamałam na bieżąco;)