piątek, 24 października 2014

Warsztaty u starszaków

Dziecięca kreatywność
nie zna granic.
Dlatego lubię pracę z dzieciakami.
Potrafią w niesamowity sposób
łączyć kolory z pozoru niemożliwe do zestawienia.
Zaskakują pomysłowością
i umiejętnością obserwacji świata.
Przy tym dobrze się bawią,
słodko niecierpliwią
a przede wszystkim cieszą się tym wszystkim
jak dzieci :)

Podczas warsztatów
w Przedszkolu w Stróżówce
robiliśmy kukiełki z drewnianych łyżek.
Pracowaliśmy intensywnie,
wszyscy bez wyjątku;
zarówno dzieci jak i panie przedszkolanki
z panią Dyrektor włącznie.
Efekt końcowy wart był wysiłku.
(miny starszaków na ostatnim zdjęciu - bezcenna nagroda!:)




Pozdrawiam wszystkich ciepło i słonecznie!
Margot

środa, 15 października 2014

Wielkie ocieplanie czas zacząć


Zapraszam niebawem
na solidną dawkę
jesiennego ocieplania
będzie klimatycznie,
a przede wszystkim
rozgrzewająco!

Poduszka dla Olafa

Na zamówienie Tomka
powstała niebiesko-żółta poduszka,
która pojechała na Wyspy
do maleńkiego Olafa.
Patchworkową poszewkę,
zapinaną z tyłu na bezpieczne dla meleństw rzepy,
można zdejmować i prać.
Ręcznie wszywana żółta lamówka
sprawia, że poszewka jest
wytrzymała i solidna.
Poduszka wypełniona jest standardowo
ekologicznym i antyalergicznym
wypychaczem poliestrowym.
Nic tylko się przytulać :)




***

W najnowszym (listopadowym) numerze
miesięcznika Moje Mieszkanie
można poczytać o Chatce Margot.
Jest mi bardzo miło, że mogłam
dołączyć do Klubu Kobiet z z Pasją.
Dziękuję Pani Dagmarze
za przemiłą korespondencję mailową
i oddający charakter mej Chatki
artykulik :)


Pozdrawiam jesiennie :)

piątek, 10 października 2014

Sara i jej koleżanka

Od czasu do czasu zdarza mi się
uszyć lalkę dla osoby dorosłej.
Tym razem przemiła Pani Gabriela
poprosiła mnie o lnianą lalkę - Sarę - dla swojej córki.
Lalka powędruje do Holandii,
gdzie seniorzy bardzo hucznie
świętują obchody swoich 50 urodzin,
podczas których otrzymują lalkę.
To ciekawa i stara tradycja,
pokazująca, że dojrzałość
jest wartościowa i piękna.
Zainteresowanych tematem
odsyłam do artykułu opisującego ów zwyczaj - KLIK

Sara jest lniana:
nosi lnianą sukienkę, pantalony,
oraz torebeczkę z ceramicznym guziczkiem
(której zdjęcie umieściłam
w jesiennym blogowym bannerku:)
Włosy również są lniane.
Jedynie pantofelki wydziergałam
używając bawełnianej nici
(lniana jest trochę zbyt sztywna)
ale pracuję nad dostosowaniem
lnianych sznurków do moich potrzeb :)







Na zamówienie Pani Gabrieli
powstała też rubinowo włosa koleżanka Sary.
Uszyłam ją z płótna o grubym splocie.
Bawełniana sukienka w kratę, lniane pantalony
i szydełkowe pantofelki to jej strój codzienny.
Obydwie lalki mają ręcznie wyszywane noski i uśmiechy.
Oczy namalowałam używając
odpornych na pranie farb do tkanin.





Szycie lalek kolekcjonerskich to wyzwanie.
Ciekawe, że dzieci i dorośli zupełnie
inaczej patrzą na szmacianki.
Dla dzieciaków to towarzyszki codziennych czynności,
dla dorosłych ozdoba, część wnętrza.
Jednak wszyscy, niezależnie od wieku
dostrzegają jedyny w swoim rodzaju urok szmacianek.
Mnie zauroczyły do tego stopnia, że zaczęłam je tworzyć :)
Staram się dogonić tkwiący w mojej głowie
ideał będący kompilacją lalki teatralnej
oraz tej przypominającej "klasykę gatunku"
żywcem wyjętą z rączek małej dziewczynki,
mieszkającej w chatce pierwszych osadników 
w Ameryce Północnej.
Lniana lalka jest jak na razie najbliższa memu ideałowi
lalki kolekcjonerskiej...
Ciągle szukam, uczę się i rozwijam...
i bardzo, bardzo, bardzo to lubię,
Niezmiernie miło jest też usłyszeć słowa uznania
 kiedy klienci dzielą się ze mną swym zadowoleniem,
to taki motorek do dalszego działania
  :)

Pozdrawiam słonecznie i ciepło!

wtorek, 7 października 2014

Patchworkowy kocyk dla Poli

Szycie patchworkowych narzutek-kocyków
jest tym, co bardzo, bardzo lubię.
Poniższy egzemplarz
powstał na zamówienie Izy.
Ma wymiary 120 x 90 cm.
Jest mięciutki i ciepły.
Może być kocykiem lub narzutką.

Mam nadzieję, że maleńka Pola
będzie zadowolona,
a narzutka będzie jej długo i dobrze służyła :)






Pozdrawiam ciepło i słonecznie!
Margot

piątek, 3 października 2014

Bridget, Faustina i Petronella

Powstały dla trzech siostrzyczek,
noszą te same imiona,
mają taki sam kolor skóry,
nowe oczy (uczę się malować)
i mam nadzieję, że jak na porządne
lalki szmacianki przystało będą
się wzorowo wywiązywać
z obowiązków przytulanek :)





Pozdrawiam jesienie, słonecznie, cieplutko!
Margot