poniedziałek, 24 grudnia 2012

Dzień, na który czekamy przez cały rok

Nareszcie nadszedł długo wyczekiwany dzień Wigilii Bożego Narodzenia. To dla mnie magiczny czas. Spokojny, ze swoimi barwami, dżwiękami, zapachami i jedyną w swoim rodzaju atmosferą. W tym roku to pierwsze święta naszego synka. Dlatego chcieliśmy aby były wyjątkowe: kupiliśmy eko recyklingową choinkę, własnoręcznie zrobiliśmy większość ozdób, upiekliśmy smakołyki... bo przecież to, co zapamiętaliśmy z dzieciństwa zostaje w nas na zawsze i chcemy to, co jako dzieci otrzymaliśmy najlepszego przekazać swoim dzieciom...
To jest magia i piękno tego wyjątkowego święta i za to kocham Boże Narodzenie...
***
Ten post ukaże się podczas gdy moja rodzina będziełamać się opłatkiem i zasiadać przy wigilijnym stole.
Moi drodzy jeszcze raz życzę Wam pięknych Świąt i rodzinnej, pachnącej siankiem, opłatkiem
i pysznościami atmosfery no i wspaniałych prezentów pod choinką! :)




sobota, 22 grudnia 2012

Tego, co najlepsze w życiu...

W Chatce trwają przygotowania do świąt. Choinkę już ubraliśmy, prezenty spakowane, teraz piecze się chleb i kilka niedużych niespodzinek dla dzieciaków... ale o tym w następnym poście...:) Potem wrzucamy na warsztat tofu i zimową sałatkę...
W tym roku święta będą zupełnie inne niż zwykle, będzie dużo ludzi, dobrej zabawy, pysznego jedzenia
i przede wszystkim naprawdę rodzinna atmosfera. Pewnie nie będę miała czasu aby napisać na blogu
w czasie świątecznym... obiecuję jednak, że nie zabraknie zdjęć choinki i innych przytulskich przyjemności
i smakołyków :)
Chciałam  już teraz Wszystkim Wam Kochani z całego serducha życzyć wszystkiego co najlepsze! Dziękuję Wam, że jesteście :)




poniedziałek, 17 grudnia 2012

Zimowa sałatka a poza tym anielsko i jeszcze sowicie

Przepis na tę sałatkę to mój wymysł "antyprzeziębieniowy". Kiedy całą naszą trójkę zaatakował katar,
a mnie i męża dopadło nieprzyjemne uczucie stanu "przedchorobowego", postanowiłam pozbyć się niewdzięcznych symptomów zanim grypa rozłoży nas na dobre. Skoncentrowałam więc siłę warzyw
o sporej ilości witamin, mikroelementów i olejków eterycznych w jednej sałatce. Zabrzmiało to jak tekst kiepskiej reklamy ;))) Pomimo tego polecam tę sałatkę wszystkim przeziębionym bo szybko stawia na nogi, wszystkim tym, którzy chcą nabrać większej odporności i wszystkim, którzy lubią ostre, aromatyczne sałatki.

Potrzebujemy:
małego pora
nieduży sopelek białej rzepy
puszkę zielonego groszku lub pół opakowania mrożonego
pół czerwonej papryki
dwie garści kiełków rzodkiewki
pęczek natki pietruszki
dwa ogórki kiszone
pół małej kapusty pekińskiej
litr słonecznikonezu (moczymy pestki słonecznika przez kilka godzin w wodzie po czym zmiksujemy go
w porządnym blenderze aż do uzyskania gładkiej konsystencji  (namaczam 2 szklanki słonecznika)
z przegotowaną i ostudzoną wodą (w ilości takiej, żeby przykryła ziarno słonecznika), z 2 ząbkami czosnku, sokiem z jednej cytryny (lub nieco większą jego ilością) i 2 łyżeczkami soli kamiennej bądź morskiej.)

Wykonanie:
Pora kroimy w paseczki, rzepę trzemy na tarce o dużych oczkach i wrzucamy je do miski, posypujemy szczyptą soli i zabieramy się za resztę. Paprykę kroimy w kosteczkę, ogórki również, siekamy natkę pietruszki i drobno szatkujemy kapustę. Wszystko wraz z kiełkami wrzucamy do miski, dodajemy groszek, słonecznikonez i dokładnie mieszamy.

Życzę smacznego i duuuużo zdrowia!

PS1 a poniżej jeszcze kilka sówek i aniołków, które wyfrunęły z Chatki do krewnych i znajomych. Sówki mają nowe dzióbki - serduszka, które w zasadzie powstały przez przypadek i myślę, że takie już zostaną bo podobają mi się najbardziej :)

PS2 Doci i Włodkowi dziękuję za odwiedziny, zakupy, niesamowity prezent w postaci ksiązki i przepyszne ekoprzetwory, których już prawie nie ma (to co dobre szybko się kończy:).
Ani serdecznie dziękuję za dystrybucję ozdób choinkowych!!! :*



sobota, 15 grudnia 2012

Sowy, sowy, sówki

Wpadam na chwilkę, żeby powiedzieć Wam Kochani, że kolejna partia sówek choinkowych wyleciała
z Chatki by zamieszkać na drzewku świątecznym Pani Zofii :) Mam nadzieję, że jak na przyzwoite sówki przystało będa prezentować się pięknie na drzewku bożonarodzeniowym.
Tymczasem wracam do stoilka z maszyną bo jeszcze kilka planów czeka na mnie niecierpliwie...
Obiecuję też niebawem wrzucić przepis na coś zimowego, smacznego, zdrowego i świątecznego :)



poniedziałek, 10 grudnia 2012

Mięciutkie, puchowe ozdoby choinkowe

Julia złożyła u mnie zamówienie na bagatela sześćdziesiąt nietłukących się, mięciutkich ozdób choinkowych. Miały być w kolorach świątecznych i w kształtach bożonarodzeniowych. Uszyłam zatem choinki, gwiazdki, serduszka i ptaszki. Dodatkowo na specjalną pośbę Julii powstało dziewięć całkiem nowych ozdób - sówek.
Sówki szyło się bardzo przyjemnie. Prezentują się wdzięcznie. Postanowiłam, że będą miały malowane ręcznie oczka i dzióbki. Pierwszy raz użyłam w tym celu nietoksycznych farb i markerów do tkanin i muszę przyznać, że malowanie na materiale jest niezwykle wciągające. Według mnie farby dają lepszy efekt no
i malowało mi się nimi zdecydowanie lepiej...
Myślę, że bez względu na to czy motyw sowy jest aktualnie modny czy też nie, sówki będą sukcesywnie powstawały w mojej Chatce.

Postanowiłam też wrócić do transferu na materiale, który ostatnimi czasy zaniedbałam. Tak oto powstał duuuży płócienny worek na ozdoby choinkowe z klimatycznym świątecznym motywem i takimż napisem.
Płócienne woreczki z napisami postanowiłam wprowadzić na stałe jako opakowanie do zamawianych
w Chatce przetworków. Na ostatnim zdjęciu fotografia przykadowa: pies Kasztan, małpka Monka i Ania łobuziara w zindywidualizowanyh :) opakowaniach. Powędrowały one do Pani Kasi.





wtorek, 27 listopada 2012

Bezpalczatki, qry i girlandy

Półeczki w Chatce wypełniają się nowymi przetworkami. Ostatnio powstała cała seria bezpalczatek: zima idzie więc trzeba ogrzać zmarznięte końcówki czy to w chłodny poranek czy chociażby w niedogrzanym miejscu pracy. Szydełkowe twory bezpalcowe bardzo dobrze sprawdzają się jako ocieplacz dłoni podczas czytania kiedy cali opatuleni jesteśmy kocem, wystaje nam tylko czubek nosa (muszę jeszcze ocieplacz na nos stworzyć:) i paluszki przewracające kartki, podające kubek z gorącą czekoladą tudzież aromatyczną herbatą... rozmarzylam się :)

Powstało też spore stadko Qr. Dzisiaj przedstawiam nieznaczą jego część oraz świąteczną girlandę aby trochę nastrojowo się zrobiło wszak już koniec listopada nas dopadł...
Zarówno bezpalczatki, qry jak i girlandę można mieć wystarczy zaglądnąć do ArtStacji lub na Decobazaar.
Tymczasem zmykam, życząc Wam kochani ciepła, zdrowia, słońca i mnóstwa uśmiechów :*





środa, 21 listopada 2012

Szyję, szyję a w przerwie... szyję znów

Dokładnie tak. Szyję sobie zamówienia, sprawiające mi ogromną frajdę, a w przerwie szyję dla samej przyjemności szycia :) W ten sposób powstały dwa Misiaste dla Eryka: Misiasty Pasiasty i Misiasty Kraciasty. Powstały też nowe szmacianki i świąteczne drobiazgi: aniołki i reniferki. Na zdjęciach poniżej niektóre z nich:


Bo misie mogą być rozmaite :)


Ruda Zocha do nabycia w DaWandzie

Maleńki lniany aniołek...

...lniany Rudolfik na kółeczkach...

... i coś lnianego słodziaśnego...
...i lniana Amelka Ciekawska w brązach, którą można kupić na Decobazaarze

sobota, 17 listopada 2012

Gruchy, kwiatuchy i Qry na czasie

Na prośbę Pani Agnieszki powstały dwie lalki szmacianki. Stworzyłam więc dwa piegowate rudzielce, noszące pasiaste podkolanówki i faruszki (w gruchy i kwiatuchy :) w kolorach ziemi. Guziczki są w 100 % eko czyli wykonane z łupinek kokosa.
Oprócz lalek Pani Agnieszka zamówiła też breloczki Qry mieniące się modnymi czerwieniami
i niebieskościami:




niedziela, 11 listopada 2012

Szmacianki, szmacianki i jeszcze raz szmacianki

Ponieważ nieuchronnie zblża się czas kiermaszy bożonarodzeniowych oraz Mikołajki i Gwiazdka mam sporo pracy. Nie narzekam bo znów jestem w swoim żywiole. Obecnie szyję przede wszystkim lalki szmacianki. Oto pierwsze z powstałych:



Można je kupić tutaj i tutaj

A jednak dorobiłam piegi :)

poniedziałek, 5 listopada 2012

Monka & Monki

Ta elegancka para w stylu retro to Monka i Monki. Inspiracją do powstania przytulanek małpek była historia pewnej pluszowej małpki z mojego dzieciństwa. To dosyć długa historia i nie będe jej tu przytaczała. Ważne, że małpa była moją ulubioną przytulanką (choć wygląd miała dosyć siermiężny jak na typowe PRLowskie pluszaki przystało), bez której nie mogłam zasnąć i to dosyć długo bo aż do czwartej klasy szkoły podstawowej :))
Sentyment pozostał ogromny stąd pomysł na Monkę i Monkiego w eleganckich ubrankach. Kokardka Monki i mucha Monkiego to jednocześnie broszki zapinane na agrafkę, które można przypiąć do swetra, torby, szala...







Obydwie małpki można kupić w moim nowym sklepiku na DaWandzie :) Polecam gorąco!

sobota, 3 listopada 2012

Anyżowa słodycz

Anyżowa słodycz to prezent urodzinowy dla Basi. Broszka powstała poprzez połączenie filcu w kolorze gorzkiej i białej czekolady. Całość ukształtowana została w kwiat przypominający gwiazdkę anyżu, której środek zdobi koralik z drzewa sandałowego.
Anyżowa słodycz powstała by poprawiać nastrój. Niech zatem przynosi swej właścicielce szczęście
i przywołuje jak najwięcej ciepłych myśli :*





czwartek, 1 listopada 2012

Oda do hummusa



Przepis na niego jest bardzo prosty. Można skorzystać chociażby z tego opublikowanego w Siedlisku. Od siebie dodam, że nie używam puszkowanej ciecierzycy bo ze szklanki suszonej wychodzi dwa razy więcej hummusu,
a u mnie w domu znika błyskawicznie więc ekonomiczniej wychodzi namoczyć na noc i ugotować cieciorkę
 a potem to już tak jak w przepisie z Siedliska. No i można eksperymentować z dodatkami oczywiście: my wolimy świeży korzeń imbiru zamiast czosnku i nieco więcej soku z cytryny, a trochę mniej sezamu... ale to już nasze prywatne, indywidualne upodobania :) Zachęcam do wypróbowania przepisu i jestem przekonana, że na jednym razie się nie skończy. Pozdrawiam fanów hummusu i tych, którzy się w nim dopiero zakochają :)
Miłego dnia!

poniedziałek, 29 października 2012

Nowe łapki DżarDżara

DżarDżar to piękne imię królika zdobytego podczas III Maratonu Kolarstwa Górskiego MTB
w Gorlicach, na który miałam przyjemność uszyć kilka nagród dla zwycięzców.
Króliczek jest jedną z ulubionych przytulanek małej Malwinki i jest tak lubiany i wypieszczony, że aż mu się łapki (pewnie od przytulania i głaskania :) przetarły i trzeba było je naprawić. Bardzo ale to bardzo mile zaskoczyła mnie prośba mamy Malwinki - Gosi, żeby wymienić sfatygowane łapki na nowe. W czasach gdy tak łatwo wyrzuca się przedmioty, tego typu zlecenie to dla mnie ideologiczny (ekologiczny) obowiązek:! :)
Oczywiście zabrałam się pieczołowicie (i z nieukrywaną przyjemnością) do pracy.
PS Nie mogłam się powstrzymać i uszyłam dla DżarDżara fartuszek zapinany na zatrzaski (guziczki przytwierdzone zostały wyłącznie w celu estetycznym:). Mam nadzieję, że mała Malwinka będzie zadowolona.



sobota, 27 października 2012

Pies

Psa chciałam uszyć już bardzo dawno. Jednak dopiero teraz mogłam stworzyć model, o jakim myślałam.
Tak oto w Chatce zamieszkał Pies Kasztan. Jest mu tu dobrze ale bardzo chciałby mieć właściciela, którego nie odstępowałby na krok.
Wszyscy wiemy, że pies to wierne, kochające, jedyne w swoim rodzaju stworzenie, zatem myślę, że należy mu się nieco więcej uwagi w świecie przytulanek (jak na razie wysokie miejsce w tym względzie zajmują popularne króliki). Nawet sama ostatnio przyłapałam się na tym, że uszyłam już bardzo dużo królików (może nawet zbyt wiele...). Teraz przyszedł czas na psy (w planach są też człekokształtne - projekt już powstał). Zatem puszczam wodze mej fantazji i zamierzam stworzyć różne wersje psich mordek.
Moi mili przedstawiam Kasztana:









czwartek, 25 października 2012

Jesienny tajine z dyni



Tajine to danie arabskie, przygotowywane w specjalnych glinianych naczyniach. Ma niepowtarzalny smak dzięki orientalnym przyprawom a przede wszystkim dzięki owemu specyficznemu naczyniu, w którym się go przygotowuje i podaje. Z braku owego przygotowałam wersję "brytfankową" tego przepysznego dania.

Składniki:
2 średnie ziemniaki, mały bakłażan, 1,5 czerwonej papryki, 1 duży pomidor, 1 bardzo duża cebula, 7 kotlecików sojowych, 2 łyżki oleju, 1/2 cytryny, po łyżeczce kuminu, cynamonu, kolendry, startego imbiru, 2 płaskie łyżeczki soli kamiennej lub morskiej.

Przegotowujemy warzywa i kotleciki: Cebulę kroimy w ósemki, a te z kolei jeszcze na pół. Paprykę kroimy w dwu centymetrową kostkę, bakłażan, dynię (nie obieramy ze skórki)
i ziemniaki tak samo. Pomidora parzymy wrzątkiem. obieramy ze skórki i kroimy w ósemki. Kotleciki zagotowujemy w wywarze warzywnym bądź w osolonej i przyprawionej curry wodzie i kroimy na kawałki. Szklankę wywaru z kotlecików zostawiamy.
Zabieramy się do "tadżinowania":

W brytfance lub garnku podgrzewamy olej i wsypujemy kolejno: kumin, po kilku sekundach cynamon, kolendrę, imbir i sól. Za chwil kilka wrzucamy cebulę i dokładnie mieszamy,
a kiedy ta się zeszkli dorzucamy ziemniaki, bakłażana, paprykę i kotleciki. Mieszamy
i smażymy jeszcze chwilę. Wlewamy wywar z kotlecików, dodajemy dynię, pomidory. Mieszamy. Na wierzchu układamy cytrynę pokrojoną na kawałki. Przykrywamy brytfankę
i wkładamy ją do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy przez godzinę i 15 minut. Na 10 minut przed końcem pieczenia zdejmujemy pokrywkę. Podajemy z zieloną pietruszką, ryżem i sałatą.


niedziela, 30 września 2012

Dyniowe zapomnienie

Jesień to czas rozgrzewających potraw, które bardzo sobie cenię. Niezastąpioną królową mojej kuchni jest o tej porze roku dynia. Niestety nie jest doceniana przez polskie społeczeństwo (ku mojemu zdziwieniu w wielu gospodarstwach karmi się nią wyłącznie świnki i krówki - korzyść z tego taka, że chociaż one pałaszują zdrowe jedzenie:). Większość niestety nie ma pojęcia co można z dyni wyczarować. Stereotyp to ohydna zupa na mleku.
Dynia oprócz przepięknej barwy i kształtu posiada mnóstwo wartości odżywczych (jest bogata w białko, witaminę A i C, żelazo, wapń, magnez, fosfor i witaminy z grupy B). Poza tym jest niskokaloryczna (100 gramów dyni to zaledwie 15 kalorii), pestki z dyni to źródło świetnie przyswajalnego cynku. To genialne warzywo dla dzieci, dorosłych i osób starszych. Jest tania, jak najbardziej dostępna lokalnie, smakuje wyśmienicie i można ją serwować na wiele sposobów (na słodko, kwaśno, słono, ostro...). Oto dowód:


Przepis na zupę dyniową jest niezwykle prosty ale efektowny: potrzebujemy około kilograma dyni, dwóch średnich marchewek, kawałeczka selera korzeniowego, małego ziemniaka oraz soli, sproszkowanej kolendry, kuminu, imbiru lub curry, dwóch łyżek oliwy lub oleju.

Dynię kroimy w kostkę (nie musimy obierać ze skórki natomiast wyciągamy pestki no
i myjemy dynię rzecz jasna), marchew w talarki o grubości pół centymetra, selera i ziemniaka w kostkę. W garnku rozgrzewamy olej, wsypujemy łyżeczkę kuminu (lub kminku) a kiedy ten zacznie pachnieć wrzucamy kolejno łyżeczkę startego imbiru, kolendrę lub curry. Mieszamy
i natychmiast wrzucamy pokrojone marchew i ziemniaka. Kiedy ładnie się zarumienią wlewamy dwie szklanki wrzącej wody po czym wrzucamy dynię i seler. Dodajemy 1,5 płaskiej łyżeczki soli, uzupełniamy wodę - ma jej być tyle, żeby przykryła warzywa 3 centymetrową warstwą. Gotujemy do miękkości. Miksujemy. Doprawiamy wedle uznania solą. Najlepiej podawać zupę z listkami świeżej kolendry jednak świetnie smakuje też z natką pietruszki.

:

Do upieczenia placka i muffinek użyłam tej samej receptury:
Składniki: trzy szklanki mąki (ja dodaję dwie szklanki mąki razowej orkiszowej oraz jedną pszennej zwykłej), szklanka cukru trzcinowego nierafinowanego, sześć bardzo dojrzałych sporych bananów, łyżeczka sody, łyżeczka proszku do pieczenia, skórka pomarańczowa, pół szklanki mleka sojowego (jeśli używamy mąki razowej), 2/3 szklanki oleju roślinnego.

Wykonanie: łączymy suche składniki i mieszamy je dokładnie. Miksujemy banany, dodajemy olej, mleko sojowe, skórkę pomarańczową i ostrożnie łączymy z suchymi składnikami. Powinno wyjść płynne lecz dosyć gęste ciasto. Wylewamy je na blachę (można przełożyć połowę ciasta plasterkami jabłek, na wierzchu też można ułożyć plastry jabłek lub dyni
i oprószyć je cukrem trzcinowym), pieczemy około 45 minut w temperaturze 180 stopni. Przed wyjęciem należy sprawdzić patyczkiem czy nie jest zbyt mokre. Muffiny przekładamy do foremek na 2/3 ich objętości i pieczemy 25 minut w temperaturze 180 stopni.


Przepis pochodzi z wrześniowego numeru Werandy Country

Składniki: kilogram dyni, 3 niezbyt słodkie pomarańcze, sok z cytryny, 1/2 kg cukru trzcinowego (ja dałam mniej bo by za słodkie było:), 2cm kawałek korzenia imbiru 
i 1 opakowanie pektyny lub cukru żelującego (ten ostatni składnik to mój dodatek bo całość wyszła zbyt płynna, a po dodaniu pektyny ma konsystencję dżemu).
Przygotowanie: Dynię obieramy, wypestkowujemy i kroimy na cząstki. Gotujemy w szklance wody na wolnym ogniu przez 20 minut. Pomarańcze obieramy, kroimy na kawałeczki 
i dodajemy do gotującej się dyni, dorzucamy cukier. Ugotowane owoce miksujemy lub ugniatamy tłuczkiem. Dodajemy sok z cytryny i imbir starty na tarce o małych oczkach. Całość gotujemy na wolnym ogniu około 20 minut. Wkładamy gorące do słoików.




Przepis na pieczoną dynię pochodzi z Sielskiego Życia (z numeru wrześniowo-październikowego) jednak nieco go zmodyfikowałam:
Składniki: około pół kilo dyni, duża cebula, trzy ząbki czosnku, sól, pieprz, łyżeczka nasion kopru włoskiego, oliwa z oliwek, kilka liści laurowych.
Spory kawałek dyni myjemy i kroimy na dwu-trzy centymetrowe kawałki (nie obieramy dyni). Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem dopieczenia. Cebulę kroimy w ósemki
i również rozkładamy ją na blaszce. Warzywa należy oprószyć solą i pieprzem i posypać nasionami kopru i pokruszonymi liśćmi laurowymi. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 45 minut.
Jeśli nie posiadamy nasion kopru możemy oprószyć dynię kolendrą, słodką papryką i solą ta wersja przyprawowa jest równie smaczna.


wtorek, 25 września 2012

Poduszka dla Mikołaja

Dorotka zamówiła u mnie podusię dla swojego bratanka. Poducha w odcieniach zieleni posiada praktyczną kieszonkę na rewersie (np. na kopertę, smoczek lub kolorowe sny:), na awersie zaś, filcową  aplikację z imieniem posiadacza zielonej kwadratowej przytulanki. Mam nadzieję, że prezent przypadnie maleńkiemu Mikołajowi do gustu i będzie mu dobrze służył :)