wtorek, 29 stycznia 2013

Pod kubeczki c.d.

A oto drugi rzut podkładek...
dla dwojga, co by chcieli w spokoju świętym, sobą się ciesząc
napić się dobrej kawy, herbaty bądź czekolady
tudzież podzielić się muffinkiem z jagodami chociażby...




PS Wszystkie osiągalne są na Decobazaarze


poniedziałek, 28 stycznia 2013

Podkładeczki pod kubeczki

Dawno ich nie szyłam a ponieważ bardzo to lubię, powstało kilka wersji. Dziś pierwszy rzut: trochę romantyzmu walentynkowego, nieco stylu retro w moich ukochanych brązach oraz akcent związany
z przyjemnościami ducha i ciała: naturalnie - czytelniczy :)
(gdyby ktoś reflektował - można je dostać na DaWandzie)




sobota, 26 stycznia 2013

Stefan

Trzydziestoletnia panna bez dziecka jest superową siostrą! Zamówiła u mnie jamnika Stefana.... ale po kolei: Natalia (siostra Trzydziestoletniej panny bez dziecka) jest prawdziwą miłośniczką zwierząt
i daje im u siebie schronienie tymczasowe dopóki nie znajdą prawdziwego domu na stałe. Prowadzi coś
w rodzaju "domu dziecka" (tzw. "tymczasu") dla psiaków. Jednym z nich jest Stefan - przecudnej urody jamnik, który szczęśliwie znalazł nowy dom. Jakżeż jednak nie pokochać takiego cuda i nie przywiązać się do niego emocjonalnie (sami zobaczcie na zdjęciu poniżej)!
Aby Natalii nie było aż tak ciężko rozstawać się ze słodziaśnym jamniorkiem siostra postanowiła zadziałać
i zrobić Natalii miłą niespodziankę. Zamówiła więc jamnika okiennika - Stefana by ocieplał atmosferę
w domu tymczasowym :)
A oto i oni:



PS1 Oczywiście chciałam jeszcze dodać, że jestem radykalną przeciwniczką kupowania zwierząt. Kochani jeżeli jesteście zdecydowani przygarnąć psa lub jakiekolwiek innego zwierzaka zabierajcie je ze schronisk
i domów tymczasowych. Robiąc to nie przyczyniamy się do handlu zwierzętami, dajemy dom zwierzakowi czekającemu na pomocną dłoń człowieka, płacimy za to tylko dobrą wolą i sercem, a przede wszystkim dajemy i otrzymujemy coś najcenniejszego: bezwarunkową i bezinteresowną miłość.

PS2 Pozdrawiam serdecznie Trzydziestoletnią pannę bez dziecka i jej siostrę Natalię i Stefanka też oczywiście :***

środa, 23 stycznia 2013

Breloczki qrza twarz!

Ostatnio powstało kilka breloków Qr i wszystkie idą do galerii DaWanda. Przedstawiam Wam moi mili Qrę romantyczną (czerwono-biała krateczka vichy w kontraście z miętowym, filcowym grzebyczkiem
i skrzydełkiem), Qrę marynistyczną w biało-niebieskie paseczki podkreślone kontrastową czerwoną nitką) oraz Qrę Wiśnia w czekoladzie (wiśniowy materiał w białe kwiaty oraz czekoladowo-brązowy grzebień
i skrzydełko). Polecam bardzo!









poniedziałek, 21 stycznia 2013

Skrzaty w stylu country

Przedstawiam zapowiadaną już przeze mnie parę skrzatów. Malinowe korpusy, czapeczki, rączki i nóżki gnomów kontrastują z zielono-białą kratką vichy, z której uszyłam ubrania i dodatki. Takie połączenie kolorystyczne bardzo mi się podoba ponieważ kojarzy mi się z wakacjami na wsi, za którymi czasem tęsknię. Skrzacią siostrę opatuliłam w szaliczek z włóczki akrylowej w kolorze ecru. Oczka i noski namalowane są nietoksyczną farbą do tkanin, uśmiechy zaś wyszywane.



Skrzacie rodzeństwo można nabyć w Decobazaarze-klik.

sobota, 19 stycznia 2013

Widelec zamiast noża czyli batalia o zdrowie

Jestem bardzo podekscytowana i zadowolona ponieważ jeden z moich przepisów zamieszczonych na blogu (a konkretnie przepis na sałatkę ze szpinakiem)  został wyróżniony przez Fundację Wiemy Co Jemy. Fundacja zajmuje się uświadamianiem społeczeństwu jak ważne jest zdrowe odżywianie i co istotne: propaguje zdrowe nawyki żywieniowe niezależnie od tego co wciskają nam reklamy i pseudonaukowcy opłacani przez koncerny mięsne czy mleczarskie.

Wczoraj przyszedł do mnie duży list od Fundacji WCJ zawierający nagrodę: książkę Widelec zamiast noża, która znajdowała się na mojej  liście "niezbędników" do nabycia kiedyś tam. Bardzo się cieszę! Przewertowałam już zawarte w niej przepisy (jest ich aż 125). I zgadnijcie z jakiej książki korzystałam gotując dzisiejszy obiad? :)
Poniżej znajdziecie przepis na polentę z czosnkiem i rozmarynem pochodzący z mojej cudownej nowej książki :)))



Wracając jeszcze do tematu zdrowego odżywiania chciałam polecić Wam film Forks over knives, który miałam okazję obejrzeć kilka miesięcy temu i który naprawdę warto (a nawet TRZEBA) zobaczyć. Wyjaśnia on w przystępny sposób jak spożywane przez nas produkty spożywcze (i te, które są tym mianem określane a wcale na to nie zasługują) mają wpływ na nasze zdrowie, samopoczucie, wygląd. Nic nie ginie
w przyrodzie i logiczne jest, że to co wkładamy do ust ma bezpośredni wpływ na nasze ciała i ducha również. Dieta oparta na jak najmniej przetworzonych produktach roślinnych jest optymalna. Autorzy filmu
i książki to lekarze z wieloletnim stażem, którzy swoje kilkudziesięcioletnie kariery naukowe poświęcili tematowi żywienia (warto sięgnąć po książkę dra Colina Campbella pt.: Nowoczesne zasady odżywiania)
i w swoich badaniach zauważyli, że mięso, nabiał i wysoko przetworzona żywność, konserwanty i dodatki do żywności mają bezpośredni wpływ na rozwój chorób cywilizacyjnych. Kazeina - główne białko zawarte w krowim mleku jest jedną z najsilniejszych substancji rakotwórczych, jakie kiedykolwiek odkryto(...). Spożywanie produktów mlecznych zwiększa ryzyko rozwoju chorób przewlekłych,
a zwłaszcza mleko krowie powiązano ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na nowotwory, młodzieńczą cukrzycę, stwardnienie rozsiane i wiele innych chorób. Nie ma potrzeby by ludzie spożywali mleko krowie. Mleko krowie "zaprojektowane" jest w taki sposób, aby dostarczało odpowiednich składników odżywczych cielęciu. Dzięki niemu rośnie ono z 30 do 450 kg w ciągu zaledwie roku. Dodatkowo aby cielę pozostało przy matce i bezpiecznie się przy niej rozwijało,
w mleku krowim znajdują się kazomorfiny, czyli wywołujące uzależnienie peptydy o budowie podobnej do morfiny. Kazomorfiny są uzależniające również dla ludzi, przez co rezygnacja
z produktów mlecznych może stanowić problem.

Mam nadzieję, że ten krótki cytat z książki zaciekawił Was i zachęci do pogłębienia tematu. Dodam tylko, że cała moja rodzina to weganie: mój mąż, ja i synek. Jesteśmy zdrowi, nie mamy żadnych niedoborów witamin, wręcz przeciwnie (kiedy byłam w ciąży pani doktor, która prowadziła moją ciążę dziwiła się, że jestem jednym z niewielu osobników pośród licznie odwiedzających ją przyszłych mam, której nie zapisuje sztucznego zestawu witamin). Uważam, że nie tylko to co jemy ma wpływ na nasze życie liczy się też pogoda ducha, optymizm, wiara w siebie, wyznaczanie sobie celów rozwojowych... jednak nie da się ukryć, że jesteśmy tym, co jemy i bardzo bardzo Was wszystkich zachęcam abyście na co dzień jedli jak najwięcej surowych warzyw i owoców i jak najczęściej szczerze i serdecznie się uśmiechali :* <3



A tutaj obiecany przepis na Polentę z czosnkiem i rozmarynem, pochodzący z mojej nowej książki:
Składniki na sześć porcji:
1 średnia cebula, drobno posiekana
3 ząbki czosnku, posiekane
2 łyżki rozmarynu, najlepiej zmielonego
1 łyżeczka soli
2 szklanki suchej kaszy kukurydzianej
3 szklanki wywaru warzywnego
2 szklanki mleka roślinnego (ja dałam sojowe)
1/3 szklanki posiekanych suszonych pomidorów (opcjonalnie)

Podgrzej piekarnik do 180 stopni C. Wymieszaj cebulę, czosnek, rozmaryn, sól i kaszę kukurydzianą. Dodaj wywar warzywny i mleko sojowe. Zagotuj i zmniejsz ogień, mieszając od czasu do czasu gotuj przez 10 minut aż zgęstnieje. Przelej do formy do pieczenia i zapiekaj przez 30 minut. Najlepiej smakuje
z czerwoną fasolką, surówką i koniecznie posypana zieleniną!
Smacznego! :)


wtorek, 15 stycznia 2013

Jamniki okienniki

Na zamówienie Pani Ani powstała para dłuuuugich ponad metrowych jamników. Jako typowi mieszkańcy parapetu mają przede wszystkim chronić przed chłodem zimy choć w sekrecie powiem, że jak chyba każdy szanujący się jamnik, uwielbiają wylegiwać się na kanapie :)
Psiny powstały z beżowych i czekoladowo - brązowych kawałków lnu i bawełny. Oczy namalowałam farbami do tkanin. Oba można wyprać w pralce gdyby tego wymagała sytuacja (najlepiej w temperaturze prania lnu czyli 40 stopniach) .







sobota, 12 stycznia 2013

Skrzacie tajemnice

Jak już zapowiadałam wcześniej szaliki wydziergałam i skrzaty zostały w nie opatulone. Tym razem powstały dwa osobniki rodzaju męskiego. Obydwa mieszczą się z powodzeniem w płóciennych woreczkach ze stylizowanym napisem "Skrzat skandynawski". Obydwa do dostania na DaWandzie-klik. Oczywiście to nie koniec skrzaciej serii... kilka rustykalnych gnomów jeszcze zobaczycie :)



Do zobaczenia moi drodzy. W następnym poście o tym jak sprawdzają się jamniki w chłodne dni i noce :)

czwartek, 10 stycznia 2013

Truskawkowy punkt widzenia

W Chatce praca wre: maszyna turkocze, w mej głowie kreatywna burza... jej efekty będą widoczne niebawem na razie nic nie piszę żeby nie zapeszać...
Ostatnio stworzyłam lalkę szmaciankę w nieco innej wersji - bardziej chłopięcej: ogrodniczki, krótsze włosy wszywane nową metodą. Ten nowy sposób jest być może bardziej pracochłonny ale efekt jest wart cierpliwości :) Zobaczcie sami:




PS 1 Lalkę można dostać na DaWandzie-klik
PS 2 A w kolejnym poście pojawią się skrzaty, którym skończyłam dziergać szaliczki i które niecierpliwie czekają by ujrzeć światło monitora :)
Wszystkiego dobrego moi mili!

niedziela, 6 stycznia 2013

Wegańskie sushi

Zawsze chciałam spróbować jak smakuje wegańkie sushi. I oto nadarzyła się okazja. Mąż przyniósł do domu glony nori i powiedział: "robimy sushi". I zrobiliśmy. Z grubsza wzorując się na przepisie i wytycznych zamieszczonych tutaj-klik .
Nie mieliśmy akurat wszystkich powyższych składników w domu ale zamieniliśmy je na te bardziej swojskie np.: zamiast octu ryżowego dodaliśmy domowy jabłkowy, zamiast sosu sojowego sól morską, zamiast ryżu do sushi zwykły biały ryż. Do naszego pierwszego w życiu sushi użyliśmy pokrojonych w cieniutkie paseczki: czerwonej papryki, świeżego oraz kiszonego ogórka. Wyszło bardzo smaczne.
Sushi to potrawa zmuszająca do kreatywności no i zakochałam się w tym, że trzeba ją przygotowywać z pietyzmem i niezwykłą starannością. Zawijanie glonów to wielka frajda, choć mój glonowo-ryżowy pierwszy rulonik pozostawiał wiele do życzenia...
Sushi cieszy oko i podniebienie aczkolwiek jeżeli ktoś nie przepada za zapachem glonów może nie być aż tak zachwycony :)












wtorek, 1 stycznia 2013

Skrzaty, gnomy, krasnale...

No i zaczął się styczeń 2013 roku. Dwa pierwsze miesiące nowego roku od zawsze kojarzyły mi się ze stylem skandynawskim: ornamentami, kolorami, postaciami z legend i bajek, a wszystko to zasypane zaspami śniegu... No cóż jak na razie w zaspach nie dane nam jest brodzić ale wyobraźnia, która nigdy nie zawodzi może przenieść nas gdzie tylko zechcemy. Jak zachce nam się skandynawskich klimatów to wystarczy zamkąć oczy i już mamy to czego chcieliśmy. Przy odrobinie chęci możemy sobie wyobrazić gnoma wędrującego przez bajeczny zimowy krajobraz.
A propos gnomów: nieodzownym elementem świąt w krajach skandynawskich są właśnie bajkowe skrzaty. Niedawno ponownie wpadła mi w ręce książka autorstwa Wil Huygen zatytułowana Skrzaty. W dzieciństwie wywarła na mnie ogromne wrażenie: dużych rozmiarów format, przepiękne ilustracje
i niesamowicie realistyczna choć bajkowa treść przekazana w nietuzinkowy sposób...
Teraz po latach książka ta również poruszyła moją wyobraźnię i w ten sposób powstało rodzeństwo norweskich skrzatów. Krasnale to nie nowość w Chatce ponieważ rok temu z myślą o kiermaszu świątecznym uszyłam kilka krasnoludek. Jednak te ostatnie są nieco ulepszoną wersją porzedniczek. Mają malowane oczy i nos, wyszywane uśmiechy oraz zginające się odnóża. Skrzacia siostra i skrzaci brat jako pierwsi zostaną pokazani szerszemu gronu odbiorców. Pozostałe choć już uszyte, czekają cierpliwie aż skończę szydełkować im ciepłe szaliki.







PS Skrzaty można dostać na DaWandzie :)