piątek, 31 stycznia 2014

Była sobie lalka...

... taka całkowicie lniana, naturalna.
I pewnego dnia przydreptała do Pani Basi.
Pani Basia poprosiła o bieżnik i podkładki
do kompletu... takie "w klimacie"
aby herbatka lepiej smakowała :)


Powstał zatem bieżnik z aplikacją - imbrykiem
i wstążką hand made w kolorze ecru
(nota bene farbowaną w herbacie:)...


... oraz cztery podkładki pod kubeczki.


Moi asystenci jak zawsze - wiernie trwają na posterunku :)


A ja wracam do maszyny
gdzie czekają na mnie różniaste cudeńka,
o których już niebawem usłyszycie.
Tymczasem pozdrawiam
znad filiżanki gorącego rooibosa
z domowym sokiem czereśniowym :)

4 komentarze:

linka pisze...

nieeee i jeszcze masz tak cudnego rudzielca, ohhh gdyby nie moja alergia i astma u mnie kotów było by chyba jak u Willas :) A prace jak zwykle piękne!!

Urszula pisze...

Ach! ci asystenci ...

Margot pisze...

Hahaha rozbawiłaś mnie tym porównaniem :) Nie wiem czy bym wytrzymała z taką liczbą kotów, no chyba żeby były niemłode :) Dziękuję za miłe słowa i vice versa :)

Margot pisze...

No ba! Dobry asystent nie jest zły :)))