sobota, 16 kwietnia 2011

Drę koty

Już prawie dostawałam kota siedząc i myśląc nad projektem tego stworzonka. Moje myśli biegały jak kot z pęcherzem i nic nie chciało się okocić w mojej głowie. Kreatywność bawiła się ze mną niczym kot z myszką. W myśl zasady: jak kota nie ma to myszy harcują, postanowiłam odłożyć projekt na potem. Zasada okazała się słuszna, potwierdziła, iż wyobraźnia chadza niczym kot - własnymi drogami - pomysł przyszedł ni stąd ni zowąd
i od razu przypadł mi do gustu. Teraz bezkarnie będzie można odwracać kota ogonem zwłaszcza, że kosztuje tyle co kot napłakał, a poniższe fotografie potwierdzają, że kupując kota w worku zyskamy nie tylko kota ale i worek:))





6 komentarzy:

Urszula pisze...

Prześliczne kociaczki!!!

m pisze...

cudne!

Bożena pisze...

Śliczne są. Masz w planach osiołka?:)

Margot pisze...

Dziękuję serdecznie za słowa uznania dla kocurów:) Jeśli chodzi o osiołka -mogę go mieć w planach jak najbardziej:))

Anonimowy pisze...

A psiaczka??? Bagla dla mojego synusia? Chciałabym zobaczyć jak takowy by wyglądał :)

Margot pisze...

Proszę o kontakt w celu uzgodnienia szczegółów: chatkamargot@gmail.com