niedziela, 27 lutego 2011

W oczekiwaniu na wiosnę

Małe dziewczynki lubią duże króliki, a może odwrotnie? :) Poniżej przedstawiam króliczkę uszytą na zamówienie dla pewnej małej damy. Do wykonania króliczki użyłam grubego lnu, który potęguje wrażenie przytulności. Kapelusik i spodenki uszyłam z pięknego, nieco delikatniejszego w swej strukturze lnianego materiału w kolorze żywej zieleni. Wiosenna, amarantowo - seledynowa sukieneczka zrobiona została na szydełku. Na uwagę zasługują śliczne falbanki i szeleczki, a także miniaturowa różyczka, zdobiąca kapelusik:) Króliczka nie może się doczekać spotkania ze swoją przyszłą właścicielką :)


Z perspektywy ptaka

Uśmiech nr 5

Diabeł tkwi w szczegółach ;)

Tu starałam się uchwycić jak najwięcej słońca :)

Gotowa do pójścia w świat

Chatka i Chatka

piątek, 18 lutego 2011

Podkładeczki pod kubeczki


Podkładeczki pod kubeczki:)
Bardzo lubię rzeczy praktyczne (ponoć to częsta przypadłość pośród ludzi spod mojego znaku zodiaku, nad innymi przypadłościami rozpisywać się nie będę gdyż nie ma się czym chwalić;).
Wracając do rzeczy praktycznych: uszyłam niedawno podkładki pod kubki, tudzież filiżanki, tudzież szklanki (każdy wstawia sobie to, w czym lubi chłeptać coś dobrego - kwestię co jest dobre i dla kogo również pozwolę sobie pominąć;).
Podkładki przypominają kafelki, mają nawet strukturę popękanej emalii - co mam nadzieję widać na zdjęciu. Z jednej strony ozdobione są motywami holenderskimi (wiatraczek), marynistycznymi (łódeczka), a nawet coś z folku by się znalazło (kwiateczek), z drugiej zaś strony - podszyłam je błękitną bawełną.
Uszyłam kilka zestawów "dla dwojga": zawierają dwie podkładki (do wyboru wiatrak, łódka lub mix). Powstały też trzy komplety "rodzinne": składające się z czterech podkładek małych i jednej na dzban.

Kto chętny niech pisze: chatkamargot@gmail.com


Komplet "rodzinny"





I jeszcze jedno ujęcie - pstryk:)



Z modelem, a raczej modelką - starą, porcelanową filiżanką mojej prababci

poniedziałek, 14 lutego 2011

Nieprzesłodzony słodziak

Nie jestem wielką fanką Walentynek w wydaniu komercyjnym. Sądzę, że miłość powinno się pielęgnować przez cały czas codziennie, a nie raz w roku. Mierzi mnie cały ten blichtr
i szał pod płaszczykiem "miłości", którym bombardują nas media, sprzedawcy... Myślę sobie, że chociaż idea tego święta została tak niesamowicie spłycona, skomercjalizowana
i zbanalizowana, to jednak zawiera ono bardzo pozytywną energię, która kojarzy mi się
z szacunkiem do drugiego człowieka, kochaniem go nawet w trudnych chwilach, wybaczaniem i akceptacją. Staram się właśnie to dostrzegać w dniu świętego Walentego. Ponieważ jest to święto zakochanych powinno być wyjątkowe, przyjemne, odprężające
i szalone.Wyżej wymienionego życzę wszystkim najbliższym, krewnym i znajomym oraz odwiedzającym i czytającym mój blog. A mojemu kochanemu Mężusiowi życzę tego, żeby był taki kochany jak jest i nigdy, nigdy się nie zmienił :*

Postanowiłam jednak, że nie obędzie się bez serducha:) Zamieszczam wiec fotki królisia Nieprzesłodzonego uszytego niedawno na zamówienie walentynkowe:

widok ogólny

portretowe ujęcie

istotny detalik ;)

sobota, 12 lutego 2011

QRY

Długo nie pojawiałam się tutaj. Złożyło się na to wiele: awaria aparatów, zabieganie, brak dostępu do komputera, intensywna praca... . Udało mi się przezwyciężyć powyższe trudności i oto jestem, a raczej SĄ breloczki - kury, które ostatnio wymyśliłam. Ktoś zapyta dlaczego akurat kury? Ano dlatego, że po pierwsze: jestem zagorzałą przeciwniczką chowu klatkowego i generalnie jakiegokolwiek wykorzystywania kur. Są one często uciemiężone przez człowieka, cierpią nie widząc skrawka nieba czy zieleni trawy, skazane na ciasną klatkę i powolne w niej umieranie... . Po drugie: kury są bardzo mądre. Istnieje nawet "kuroterapia". Dowiedziono bowiem naukowo, że przebywanie z kurami wszechstronnie nas ludzi rozwija (więcej na ten temat TUTAJ). Po trzecie: bardzo je lubię, znałam nawet kiedyś jedną zaprzyjaźnioną kurę:)
Jeśli ktoś jest chętny na kurzego breloka, proszę słać wiadomość na adres: chatkamargot@gmail.com. Poniżej umieściłam zdjęcia wybranych okazów.


QRY
QRA pierwsza
QRA druga
QRA trzecia
QRY w QRNIQ

środa, 2 lutego 2011

Logo mojej Chatki

Huraa huraa Chatka Margot ma już swoje własne, osobiste:) logo. Projekt miałam już od dłuższego czasu w głowie, nie mogłam się jednak zdecydować na coś konkretnego. I kiedy przelewałam na papier swoje pomysły, Basia dorysowała serduszko, które dopełniło całość, stało się wisienką na torcie.
Dzisiaj "przeniosłyśmy" projekt w świat wirtualny (tzn przenosiła głównie Basia, ja siedziałam z boku i uczyłam się). Efekt końcowy bardzo mi pasuje: