piątek, 14 listopada 2014

Same umilacze

Wszyscy, którzy są na diecie bezglutenowej
wiedzą jak trudno o naprawdę dobry 
przepis na wypieki.
W sieci można znaleźć wiele wegańskich (lub nie)
przepisów na chleb, ciasta, ciastka, naleśniki...
jednak zazwyczaj przeraża ilość składników,
często nieosiągalnych w Polsce
lub trudnych do zdobycia w pobliskim sklepie
(nie zawsze mamy czas by zamówić coś w sieci,
zwłaszcza kiedy spodziewamy się niespodziewanych gości:),
tudzież bardzo pracochłonnych, wymagających nieustannych
zabiegów pielęgnacycjnych (np. hodowanie alg lub grzybka tybetańskiego).
Jest jeszcze jedna możliwość, której bardzo nie lubię:
niekompletny lub błędnie podany przepis... brrr :/

***

Kilka dni temu, podczas babskich łowów księgarnianych,
znajoma podsunęła mi pod nos książkę
autorstwa Marty Szloser i Wandy Gąsiorowskiej
Kuchnia polska bez pszenicy.
Książka jest gruba, wydana na ekologicznym papierze,
zawiera bardzo dużo tekstu,
niewiele zdjęć (ale za to bardzo apetycznych),
a co najważniejsze treść jest naprawdę
warta aby do tej książki zaglądać.
Znajdziemy tu przepisy wegańskie, wegetariańskie
ale też zawierające składniki zwierzęce.
Autorki stawiają jednak na zdrowe odżywianie
i informują o roślinnych zamiennikach
(są przepisy m.in. na mleka roślinne, pasty,
skwarki z tofu, wegański ocet jabłkowy domowej roboty,
użycie "jajka" z siemienia lnianego i wody,
polewę z karobu i oleju kokosowego...).

Jesienny deser z Chatki: wsypujemy do szlanki warstwami:
nasiona sezamu, wiórki kokosowe, żurawinę i/lub berberys (suszone), płatki migdałowe,
cynamon i syrop z agawy... delektujemy się... :)

Jeśli chodzi o wypieki, czy też potrawy mączne,
z których do tej pory musiałam rezygnować
(np. pierogi, chleb czy bułki, torty, ciastka...),
receptury są bardzo proste,
większość zawiera dosłownie trzy składniki.
Takie ingrediencje jak margaryny, soda oczyszczona czy proszek do pieczenia
pojawiają się zaledwie w kilku przepisach.
Podobnie jest z cukrem, który pojawia się sporadycznie
i w znikomych ilościach (1 łyżeczka).

***

Zauroczona treścią Kuchni polskiej bez pszenicy
entuzjastycznie przystąpiłam do dzieła 
i wykonałam ciasteczka sezamowe
(zmodyfikowałam je używając siemienia zamiast jajka)
z ryżem preparowanym i berberysem
(berberys to mój pomysł, który okazał się strzałem w dziesiątkę)
ponieważ ciasteczka nabrały delikatnie
owocowego-kwaskowatego smaku):


Kolejnym przepisem, z którym się zmierzyłam 
był chleb kminkowy z mąki gryczanej i ryżowej.
Wyszedł naprawdę dobry,
miał delikatną ale chrupiącą skórkę
i świetnie komponował się z awokado i ogórkiem kiszonym
(piszę w czasie przeszłym gdyż znikł tak szybko jak się pojawił:)



Podsumowując:
uważam, że warto sięgnąć po Kuchnię polską bez pszenicy,
każdy znajdzie w niej coś dla siebie,
najważniejsze, że to " coś" będzie smaczne i zdrowe :)
A ja cieszę się, że teraz nasza bezglutenowa
dieta nie będzie już tak uciążliwa,
i że mam taką dbającą koleżankę,
podsuwającą pod nos fajne książki :)))



***

A teraz coś zupełnie z innej beczki:
umilacz DIY czyli co zrobić jeżeli
posiadamy w domu trochę koralików i gumkę do ich nawlekania?
Oczywiście bransoletkę!



To naprawdę łatwe:
wystarczy nawlec na cienką, okrągłą w przekroju gumeczkę
koraliki - robimy kilka sznurów równej długości.
(u mnie trzy perełkowe i jedna
ze szklanych koralików Swarovskiego).
Długość dostosowujemy do obwodu nadgarstka
(ponieważ nawlekamy korale na gumkę
obwód bransoletki nie powinien
być wiele szerszy od obwodu nadgarstka).
Następnie nawlekamy koralik z większym otworem
na wszystkie (u mnie cztery) gumeczki
(wiem, to nie jest takie proste ale zapewniam:
przy odrobinie cierpliwości da się)
i robimy dwa mocne supełki, które schowają się
we wnętrzu koralika
(wcześniej zabezpieczamy wszystkie
przeciwległe końce gumeczki,
spinając je spinaczem do bielizny,
aby pieczołowicie nawleczone koraliki nam nie uciekły:).
Potem mocno przywiązujemy kółeczko metalowe
i ucinamy nadmiar gumki .
Później zajmujemy się drugim (tym spiętym spinaczem:)
końcem bransoletki.
Jeżeli ktoś posiada specjalną końcówkę
bransoletka wyglądać będzie jeszcze bardziej profesjonalnie.
U mnie z braku takowej z jednej strony jest
koralik i łańcuszek,
a z drugiej małe metalowe kółeczko
i końcówka od starej zawieszki do telefonu
(co widać na pierwszym zdjęciu powyżej:).



Mam nadzieję, że opis jest przystępny i że się Wam przyda.
Gdyby coś było niejasne, proszę o pytania :)

Pozdrawiam
Margot





2 komentarze:

misiura pisze...

dzięki, Margot za ten kulinarny wpis, my też tacy wielo-bez, że z chęcią dam się zainspirować :)

Anonimowy pisze...

Przepis na bransoletkę bardzo odkrywczy i doprawdy inspirujący. Margot co byśmy bez Ciebie zrobili?!
Dzięki Kochana! Nie sądziłam, że to takie proste:)