poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Falafel Margot

Ponieważ grono fanów tego przysmaku powiększa się postanowiłam, że podzielę się moim sposobem przyrządzania tej arabskiej potrawy (wersji jest wiele i myślę, że należy eksperymentować aby osiągnąć swój własny ulubiony smak). Falafel to smażone kuleczki z ciecierzycy (lub bobu), z dodatkiem orientalnych przypraw.


Trzy tradycje kulinarne na jednym talerzu:
arabski falafel, węgierskie leczo i tajski ryż z curry i ananasem
(czyli wczorajszy obiadek:)

Do sporządzenia porcji dla pięciu osób potrzebujemy:

- dwóch szklanek suchego ziarna ciecierzycy (cieciorka z puszki się nie nadaje)
- średniej cebuli
- dwóch ząbków czosnku (najlepiej polskiego!)
- pół łyżeczki czarnego, mielonego pieprzu
- dwóch łyżeczek kuminu (można go zastąpić kminkiem)
- łyżeczki curry
- szczypty asalfetydy (opcjonalnie)
- łyżeczki słodkiej papryki (jeśli ktoś lubi ostre potrawy można dodać pieprzu cayenne)
- ćwierci łyżeczki sody oczyszczonej
- kilku łyżek bułki tartej (ilość zależy od gęstości powstałej masy)
- posiekanej świeżej natki pietruszki bądź kilku łyżek suszonej
- sporej łyżeczki soli kamiennej
- oleju do głębokiego smażenia

Przygotowanie:
- moczymy ziarno ciecierzycy w wodzie przez noc
- wszystkie przyprawy i ciecierzycę miksujemy na dosyć gładką masę
- dodajemy tyle bułki tartej aby masa nie lepiła się do rąk i dało się z niej formować zgrabne kuleczki (wielkości orzecha włoskiego). Jeżeli masa jet zbyt sucha można dodać nieco wody.
- rozgrzewamy olej w garnku i wrzucamy kulki
- kiedy nabiorą złotego koloru wyciągamy je i odsączamy na ręczniku papierowym lub metalowym sicie
- falafel świetnie smakuje z dodatkiem surówek, z sosem pomidorowym lub majonezem wegańskim (ja uwielbiam je w połączeniu z veganleczem mojej mamy:)
- wiem, że to nieładnie mówić smacznego ale wszystkim życzę: SMACZNEGO! :)))

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Pyszności!